WSZYSTKIE SZCZENIĘTA ZNALAZŁY NOWE DOMY !
MIOT Z-R !

20 maja 2013 Roszka (ROCHEBY NORIA z Borowskich Stawów) urodziła 4 zdrowe szczenięta!

Rodzicami zostali:

O: TANGO Kociokwik
MŁODZIEŻOWY CHAMPION POLSKI
 


ur. 17.05 2009 r.
HD A, ED 0/0, Optigen A (by parentage)

M: ROCHEBY NORIA z Borowskich Stawów "Roszka"
MŁODZIEŻOWY CHAMPION POLSKI, CHAMPION POLSKI, CHAMPION CZECH

ur. 26.10.2006 r.
HD-B (lewy-A, prawy-B), ED-0/0,
EIC-N/N (clear), prcd-PRA-N/N (clear)

Roszka urodziła 4 szczenięta:

2 BISZKOPTOWE DZIEWCZYNKI,
2 BISZKOPTOWYCH CHŁOPCÓW.

Zapraszamy do obejrzenia galerii zdjęć.

Dzienniczek z życia szczeniąt:

4 czerwca 2013 r.

Już minęły dwa tygodnie

Dwa tygodnie minęły dzieciom Roszki w cieniu starszych maluchów Sarity. Starsze są już bardzo aktywne, ale i tutaj duże zmiany.
Roszkowe dzieci otworzyły oczy, próbują poruszać się na łapkach i ćwiczą głosy. Urodziły się duże i teraz też dużo ważą – dwa wielkoludy chłopiec i dziewczynka mają ponad dwa kilogramy, a mniejsze, a właściwie "normalne" po 1600 i 1800 gram.
Wydłużyliśmy przerwy w odwiedzinach mamy na karmienie, żeby nie dopuścić do zapasienia i tak już dorodnych maluchów.

30 maja 2013 r.

"Podrzutek"

Przeprowadziliśmy eksperyment i podsunęliśmy Roszce czarną córkę Sarity. Dziewczynka z zapałem ssała mamkę, a Roszka nie miała nic przeciwko temu. Obwąchała "podrzutka", polizała po pyszczku, ale za czyszczenie już się nie zabrała.
Potem pod nieobecność Roszki pozwoliliśmy Saritce zajrzeć do dzieci Roszki. Bezceremonialnie weszła do kojca, obwąchała i zabrała się za wylizywanie maluchów jak swoich.
A dzieci Roszki dorodne, z pękatymi brzuszkami, zawsze najedzone, są mniej ruchliwe niż dzieci Sarity. Chociaż są chyba bardziej aktywne w nocy niż w dzień, bo hałasują i nie dają spać.
Roszka wciąż spędza z nimi dużo czasu i musimy ją hamować w tej troskliwości, bo maluchy będą za grube.

27 maja 2013 r.

Pierwszy tydzień

Dzieci Roszki po tygodniu ważą dwa razy tyle co po urodzeniu, a nawet więcej. Jak tak dalej pójdzie to wagowo dogonią maluchy Sarity. Mama Roszka już spokojniejsza przestała je nosić.
Pokazaliśmy obydwu matkom nawzajem i ich dzieci, wpłynęliśmy na zachowanie Sarity, a czas też działa. Matki razem jedzą, razem wychodzą do ogrodu, w tym samym czasie opiekują się swoimi dziećmi.
Sytuacja się unormowała.

26 maja 2013 r.

Stymulacja neurologiczna

Standardowo rozpoczęliśmy wczesną stymulację neurologiczną. Po co i jak to się robi można przeczytać w dzienniczku dzieci Sarity.
Dziś też pierwsze obcinanie pazurków – poszło bardzo szybko i sprawnie.

21-23 maja 2013 r.

Pierwsze dni

Trudny poród i konieczność cesarskiego cięcia to zawsze wielkie emocje. Kiedy już maleństwa przyjdą szczęśliwie na świat pozostaje obawa, czy z ich matką będzie wszystko w porządku. Na szczęście Roszka jest silna i szybko się regeneruje. Jeszcze dobrze nie oprzytomniała, a już jakby w obawie co się działo z dziećmi, zaczęła je brać do pyska i próbowała chować pod kocykiem. Wcześniej nie nosiła swoich dzieci. Może przyczyniła się do tego nieco napięta sytuacja pomiędzy nią a drugą matką Saritą. Teraz z kolei to Sari była ciekawska i wścibska.
Po dzieciach Roszki nie znać było trudów porodu. Duże, dorodne i tylko cztery mają bardzo dużo pokarmu, jedzą więc i śpią na przemian i mocno przybierają na wadze. Rosia czuje się coraz lepiej, a pooperacyjna rana dobrze się goi.

20 maja 2013 r.

Narodziny

Dzień przed temperatura spadła do 36,7 kresek. Akcja porodowa rozpoczęła się po 3 nad ranem. I tak jak u Sarity wcześniejszy niepokój zakończył się pomyślnym, sprawnym porodem, tak u Roszki na odwrót opanowanie nie przełożyło się na spokojny poród.
Na początku wszystko wyglądało normalnie. Roszka bardzo się starała i ze wszystkich sił parła, a jednak pierwszy maluch nie mógł si ę urodzić. Dodatkowym utrudnieniem było pośladkowe ułożenie szczeniaczka.
Roszka co i raz wybiegała na ogród w deszczu i tam wreszcie w pozycji kucznej przy naszej wydatnej pomocy, wypchnęła pierwszą dziewczynkę. Wszyscy biegiem pędziliśmy do porodówki, by osuszyć maluszka i przyłożyć do sutka.
Była godzina 8.20. Dziewczynka sporych rozmiarów 540g nic sobie nie robiąc z okoliczności przyjścia na świat z zapałem zabrała się za ssanie.
Druga dziewczynka nieco mniejsza 515 g urodziła się o godz. 9.40 w takich samych okolicznościach – w deszczu na dworze. Roszka się uspokoiła, dzieci ssały i nastąpiła przerwa. Zbyt długa, by ryzykować życie pozostałych szczeniąt i zdrowie matki.
Ruszyliśmy więc do kliniki weterynaryjnej i tam w wyniku cesarskiego cięcia przyszły na świat jeszcze dwaj chłopcy. Jeden z nich był wzbudził zachwyt Pani Doktor: 640 g, duża głowa, szerokie barki. Biedna Roszka nie dałaby rady urodzić takiego wielkoluda. Wróciliśmy do domu do maluszków pozostawionych na elektrycznej poduszce pod opieką przyjaciela sąsiada.
Sarita i reszta psiej gromadki były w najwyższym zdenerwowaniu co się dzieje i dlaczego za drzwami sypialni kwilą jakieś maleńkie pieski. Za chwilę wszystko ucichło, kiedy Roszka jeszcze oszołomiona po wziewnej narkozie zaczęła karmić swoje dzieci.

18-19 maja 2013 r.

Przed narodzinami

Roszka przed porodem odmiennie niż Sarita była bardzo spokojna. Wprawdzie zajrzała do jam wykopanych wcześniej przez Sari i pozaglądała w inne zaciszne miejsca w ogrodzie, ale była zadowolona, że Sarita ze swoimi dziećmi opuściła porodówkę. No i wreszcie mogła spać z Pańcią.
Coś jednak iskrzyło pomiędzy Roszką a Saritą, która w pierwszych dniach bardzo pilnowała swoich dzieci. Obecność obcych ludzi jeszcze jakoś znosiła, ale psom wyraźnie dawała do zrozumienia, że sobie nie życzy odwiedzin. Wszystkie to respektowały za wyjątkiem ciekawskiej Roszki i zdarzyło się, że ją Sarita przegoniła.
Nie mieliśmy dotąd dwóch ciężarnych suk w tym samym czasie i był to dla nas sygnał, że trzeba będzie zapobiec konfliktom.